← Wszystkie analizy

ANALIZA POSTHIERARCHICZNA · 009

Gdy miasto zaczyna myśleć wspólnie

Posthierarchiczna analiza rozmowy z Aušrą Teleišė „Dziś miasta szukają nowych sposobów opowiadania o sobie”

Pojęcia oznaczone znakiem ? można wyjaśnić bez opuszczania artykułu.

W rozmowie przygotowanej przez Laurę Jakavičienė z antropolożką miejską dr Aušrą Teleišė Alytus odsłania się nie jako jednolity obiekt urbanistyczny, lecz jako przecięcie różnych czasów, funkcji i relacji emocjonalnych. Miasto można czytać, idąc od dawnej części uzdrowiskowej i terenów zielonych przez dzielnice mieszkaniowe aż po północną strefę przemysłową. Taka droga staje się czymś więcej niż wycieczką po pojedynczych obiektach: jest modelem rozwoju miasta. Zielony Alytus, Alytus sowieckiej industrializacji, współczesny Alytus ceniony za jakość codziennego życia oraz kurczące się miasto szukające przyszłości istnieją jednocześnie.

Propozycja Teleišė jest ważna dlatego, że nie szuka ona jednej „prawdziwej” tożsamości miasta. Dla jednych mieszkańców Alytus to przede wszystkim przyroda, dla innych — przemysł i miejsca pracy, dla jeszcze innych te dwie tożsamości wcale się nie wykluczają. Także sowieckiego dziedzictwa przemysłowego nie da się tutaj ani po prostu odrzucić, ani bezkrytycznie gloryfikować: jest ono zbiorem biografii społecznych, pracy, wspólnot, dumy i zakłopotania. Tożsamość miasta tworzy więc nie tylko architektura, lecz także pamięć, codzienne nawyki, emocje i to, co ludzie wybierają, by opowiadać innym.

Z perspektywy posthierarchicznej jest to niemal naturalny krok od miasta jako administrowanego terytorium ku miastu jako wielorakiemu podmiotowi. Tekst zatrzymuje się jednak na granicy, która dziś staje się zasadnicza. Jeżeli miasto tworzy mnogość odmiennych doświadczeń, dlaczego ich rola miałaby kończyć się na opowieści, dialogu lub konsultacji? Dlaczego doświadczenia te nie mogłyby stać się częścią samej ?

Analizowany tekst: Laura Jakavičienė, rozmowa z antropolożką miejską dr Aušrą Teleišė „Antropologė A. Teleišė: „Šiandien miestai ieško naujų būdų pasakoti apie save““, Bernardinai.lt, 30 lipca 2026 r.
Źródło: Bernardinai.lt, 2026-07-30
Kontekst: publikacja samorządu miasta Alytus. Rozmowa wiąże się z weekendem otwartej architektury „Pastatai kalba. Alytus”, zaplanowanym na 12–13 września 2026 r.

Esej wizualny: „Gdy miasto zaczyna myśleć wspólnie”15-stronicowy esej wizualny o Alytusie jako podmiocie zbiorowym — od pułapki miejskiego wizerunku, wielorakiej tożsamości i pamięci jako sieci czujników po posthierarchiczną architekturę decyzji i iteracyjne uczenie się miasta.PDF · 15 stron · PL

Kontekst: Alytus między zielonym miastem a industrializacją

Tłem rozmowy jest projekt „Pastatai kalba. Alytus”, który zachęca do czytania historii miasta poprzez architekturę, przestrzenie publiczne i doświadczenia ludzi. Alytus jest pod tym względem szczególnie trafnym przykładem, ponieważ jego fizyczna struktura pozwala niemal cieleśnie doświadczyć różnych etapów modernizacji. Tereny zielone, pamięć międzywojennego i uzdrowiskowego miasta, dzielnice mieszkaniowe rozbudowane w okresie sowieckim oraz duża strefa przemysłowa nie są jedynie różnymi obrazami miasta. Oznaczają odmienne logiki gospodarcze, sposoby życia i systemy wartości.

Teleišė słusznie unika prostej opozycji „przyroda albo przemysł”. Przemysł oznaczał dla Alytusa nie tylko zanieczyszczenie czy sowiecką urbanistykę — oznaczał także miejsca pracy, migrację do miasta, mobilność społeczną, nowe dzielnice i trajektorie życia całych rodzin. Z drugiej strony pożar zakładu przetwarzającego opony w 2019 r. pokazał, że korzyść gospodarcza i ryzyko środowiskowe nie są abstrakcyjnymi kategoriami: mogą bardzo bezpośrednio zderzyć się na jednym terytorium i w jednej wspólnocie.

Kolejna warstwa to przyszłość demograficzna. W rozmowie pojawia się paradoks: wiele osób ocenia Alytus jako wygodne, spokojne i dobre jakościowo miejsce do życia, a jednocześnie utrzymuje się poczucie „kurczącego się miasta”, niepokój związany z wyjazdem młodych ludzi i ograniczonymi perspektywami zawodowymi. To istotne napięcie. Pokazuje ono, że atrakcyjność miasta dla codzienności i atrakcyjność miasta jako przestrzeni długiej trajektorii życiowej nie są tym samym.

Co w tym tekście jest szczególnie wartościowe

Po pierwsze, tekst dehierarchizuje tożsamość miasta. Nie pozwala komunikacji turystycznej, ekspertowi urbanistycznemu ani historykowi samodzielnie ogłosić, czym Alytus „naprawdę” jest. Miasto wyłania się z różnych relacji: dla jednej osoby jeziora Dailidė są centrum codziennego życia, dla innej najważniejszym znakiem miasta jest fabryka, w której pracowała jej rodzina, dla jeszcze innej — możliwość dotarcia do przyrody w kilka minut.

Po drugie, Teleišė włącza emocje do analizy miasta. Duma i zakłopotanie nie są tutaj subiektywnym szumem, który należałoby usunąć w imię „obiektywnej” historii. Emocje pokazują, w których miejscach pamięć zbiorowa jest stabilna, a w których pozostaje nierozwiązana. Jest to bliskie diagnostyce systemów złożonych: intensywność emocjonalna może być sygnałem, że w danym miejscu przecinają się odmienne wartości, doświadczenia i niedokończone konflikty.

Po trzecie, tekst rezygnuje z wygodnego oczyszczania historii. Autentyczne miasto, w ujęciu Teleišė, nie jest tym, które reprezentuje wyłącznie to, z czego można być dumnym. Autentyczność pojawia się wtedy, gdy we wspólnej opowieści pozostaje miejsce również dla okresów dwuznacznych. To ważna zasada posthierarchiczna: wspólne pole nie powinno być porządkowane tak, aby pozostały w nim wyłącznie znaczenia akceptowane przez grupę dominującą.

Tożsamość wielorakaMiasto nie musi mieć jednej ostatecznej definicji.
Ucieleśnione poznanieMiasto czyta się, chodząc, odczuwając dystanse, granice i przejścia.
Emocje jako daneDuma, zakłopotanie i przemilczenia ujawniają strukturę pamięci zbiorowej.
Nieoczyszczona historiaZłożona przeszłość pozostaje we wspólnym polu zamiast być usuwana z reprezentacji.

Zwrot : nie kto opowiada o mieście, lecz kto o nim decyduje

Tytuł rozmowy mówi, że miasta szukają nowych sposobów opowiadania o sobie. Posthierarchia zmienia to pytanie zasadniczo. Problemem nie jest wyłącznie forma opowieści. Problemem jest to, kto ma prawo przekształcić doświadczenie miasta w decyzję.

W tradycyjnej architekturze zarządzania miastem istnieje dość wyraźna sekwencja. Administracja i politycy ustalają priorytety, specjaliści przygotowują strategie, profesjonaliści komunikacji formułują wizerunek miasta, a mieszkańców zaprasza się do konsultacji, ankiet lub wysłuchań publicznych. Nawet gdy konsultacja jest szczera, hierarchia poznawcza pozostaje: centrum zbiera opinie ludzi znajdujących się na peryferii systemu i samo decyduje, co z nich przekształcić w politykę.

W posthierarchii mieszkańcy nie są „audytorium”, z którego zbiera się opinie. Stają się uczestnikami jednego systemu decyzyjnego. Nie oznacza to, że urbanista, ekonomista czy specjalista ochrony środowiska tracą znaczenie. Przeciwnie — ich kompetencja staje się jeszcze ważniejsza, lecz nie jest już utożsamiana z prawem do samodzielnego wyznaczania celu. Ekspert pomaga weryfikować związki przyczynowe, ryzyka, koszty i wykonalność; mieszkańcy, przedsiębiorstwa, wspólnoty oraz inne grupy dotknięte skutkami decyzji wnoszą do systemu rozproszoną informację, której nie może posiadać żadne centrum.

Miasto posthierarchiczne nie jest miastem bez władzy. Jest miastem, w którym władza nie posiada już monopolu poznawczego.

Szczególnie wymowne jest sformułowanie o „dialogu między miastem a jego mieszkańcami”. W myśleniu hierarchicznym brzmi ono naturalnie: „miasto” niemal niezauważalnie utożsamia się z samorządem, administracją lub centrum instytucjonalnym, a mieszkańcy stają się drugą stroną dialogu. Ontologicznie mieszkańcy nie są jednak zewnętrznym partnerem miasta. Oni są samym miastem. Miastem są także przedsiębiorstwa, szkoły, szpitale, przestrzenie publiczne, rzeka, przepływy transportowe, sieci nieformalne, pamięci i wzajemne zależności. Samorząd jest koniecznym węzłem tego systemu, ale nie całym podmiotem.

Od komunikacji miejskiej do miasta

Ścieżka hierarchiczna

Centrum instytucjonalne definiuje problem
Eksperci przygotowują wizję i alternatywy
Mieszkańcy są konsultowani
Centrum wybiera, co uwzględnić
Komunikacja formuje opowieść o mieście

Ścieżka posthierarchiczna

Grupy dotknięte skutkami wspólnie identyfikują problem
Alternatywy są zgłaszane i oceniane
Widoczne stają się , i braki wiedzy
Eksperci weryfikują skutki i wykonalność
Rozwiązania są testowane, mierzone i korygowane
Zasadnicza zmiana polega nie na zwiększeniu liczby ankiet, lecz na zmianie architektury decyzji. Doświadczenie mieszkańców staje się nie dodatkiem konsultacyjnym, lecz częścią wspólnego systemu poznawczego.

Pamięć miasta — nie archiwum, lecz sieć czujników

Uwaga, jaką Teleišė poświęca pamięci zbiorowej, pozwala zrobić kolejny krok. W mieście posthierarchicznym pamięć byłaby ważna nie tylko dlatego, że pomaga stworzyć bogatszą opowieść. Może działać jako społeczna sieć czujników. Opowieści ludzi pokazują, gdzie w mieście tworzono wartość, gdzie doświadczono straty, które przestrzenie miały znaczenie społeczne, gdzie decyzja instytucjonalna wywołała nieprzewidziane skutki i jakie wcześniejsze kompromisy nadal oddziałują na teraźniejszość.

Dziedzictwo przemysłowe jest dobrym przykładem. Pytanie „być dumnym czy potępiać?” jest zbyt wąskie, ponieważ ściska złożone zjawisko do jednej oceny moralnej. Znacznie bardziej produktywne jest rozłożenie go na kilka wymiarów: historię pracy i technologii, wpływ urbanistyczny, szkody ekologiczne, więzi społeczne, wartość architektoniczną, kontekst reżimu okupacyjnego, osobiste biografie i współczesne wykorzystanie terenów. Różne grupy mogą odmiennie oceniać te wymiary, a mimo to uzgodnić konkretne rozwiązanie.

Posthierarchia nie dąży więc do usunięcia niezgody. Dąży do uczynienia jej informatywną. Jeśli część mieszkańców Alytusa postrzega przemysł jako warunek stabilności gospodarczej, a inna część jako ryzyko ekologiczne, zadaniem systemu nie jest zmuszenie jednych do „zrozumienia” drugich ani stworzenie kompromisowego hasła. Trzeba ustalić, jaki konkretnie rodzaj przemysłu, jaki poziom zanieczyszczeń, jakie miejsca pracy, jakie mechanizmy ochronne i jaka relacja korzyści gospodarczych jest dla miasta akceptowalna. Wtedy konflikt tożsamości przekształca się w problem możliwy do rozwiązania.

Jak problemy Alytusa byłyby rozwiązywane w posthierarchii

Teleišė wskazuje demografię oraz możliwość dostrzegania przez ludzi własnej przyszłości w Alytusie jako jedno z głównych wyzwań. W architekturze posthierarchicznej pytanie to nie zostałoby od razu przekształcone w strategiczne hasło „przyciągnąć młodzież” lub „stworzyć atrakcyjne miasto”. Najpierw należałoby zbiorowo rozwinąć strukturę problemu.

  1. Problem formułuje się jako stan, a nie jako cel reklamowy. Na przykład: zbyt mała część młodych i osób w średnim wieku uważa Alytus za miejsce, w którym realne jest zaplanowanie życia zawodowego i rodzinnego na najbliższe dziesięć lat. Taka definicja zmusza do szukania przyczyn zamiast natychmiastowego projektowania kampanii.
  2. Tworzy się nie reprezentacyjne, lecz poznawcze pole uczestników. Powinni znaleźć się w nim uczniowie, studenci, mieszkańcy, którzy wyjechali i wrócili, pracownicy przemysłu, przedsiębiorcy, ludzie kultury, rodziny z dziećmi, seniorzy, urbaniści, ekolodzy, nauczyciele i specjaliści samorządowi. Celem nie jest proporcjonalne odtworzenie społeczeństwa, lecz zgromadzenie możliwie różnorodnych informacji o problemie.
  3. Idee oddziela się od statusu. Uczestnicy anonimowo zgłaszają przyczyny, rozwiązania i alternatywy oraz oceniają propozycje innych, nie wiedząc, czy ich autorem jest burmistrz, profesor, przedsiębiorca, uczeń czy emeryt. Ogranicza to wpływ autorytetu, stanowiska i siły retorycznej.
  4. Mierzy się nie tylko popularność, lecz także zgodność i polaryzację. Wysoko oceniana idea, która łączy różne grupy, nie jest tym samym co idea z identyczną średnią oceną, która jedną grupę inspiruje, a drugą radykalnie odpycha. Sama polaryzacja staje się informacją diagnostyczną.
  5. Eksperci włączają się tam, gdzie trzeba sprawdzić rzeczywistość. Ekonomiści obliczają scenariusze zatrudnienia i inwestycji, specjaliści ochrony środowiska — granice zanieczyszczeń i ryzyka, urbaniści — konsekwencje przestrzenne, historycy — kontekst dziedzictwa. Wiedza ekspercka koryguje alternatywy, lecz sam status eksperta nie wyznacza, jaką przyszłość miasto ma wybrać.
  6. Rozwiązania przekształca się w ograniczone eksperymenty. Zamiast jednej dziesięcioletniej wizji można równolegle przetestować kilka działań — programy powrotu do pracy i studiów, modele konwersji terenów przemysłowych, nowe funkcje przestrzeni publicznych, trasy kultury i przyrody, rozwiązania mieszkaniowe lub mobilnościowe — i mierzyć ich skutki.
  7. Informacja zwrotna wraca do tego samego systemu. Polityka miejska staje się nie dokumentem przechowywanym po zatwierdzeniu przez pięć lat na serwerze, lecz stale aktualizowanym systemem hipotez i wyników. Każda wdrożona decyzja tworzy nowe dane i nowy cykl zbiorowej oceny.

Kompetencja pozostaje, ale przestaje być rangą

Najczęstszy zarzut wobec takiej architektury brzmi prosto: czy miasto może projektować każdy? Nie — jeśli przez „projektowanie” rozumiemy obliczenie mostu, modelowanie przepływów transportowych, ocenę właściwości gruntu lub przygotowanie dokumentów planowania przestrzennego. Nie wynika z tego jednak, że ekspert sam najlepiej wie, jakie miasto mieszkańcy powinni tworzyć.

W posthierarchii . Ekspert ma większą wagę tam, gdzie jego wiedzę można zweryfikować i gdzie do decyzji potrzebna jest informacja specjalistyczna. Mieszkaniec posiada niezastępowalną kompetencję w polu własnego codziennego doświadczenia: wie, gdzie rzeczywiście niebezpiecznie jest przejść przez ulicę, dlaczego rodzina rozważa wyjazd, dlaczego określona przestrzeń publiczna nie działa, jaką rolę społeczną pełniła zamknięta fabryka lub czego brakuje, by rozpocząć działalność gospodarczą. Ta wiedza nie jest niższa — jest innego rodzaju.

W takim systemie rada samorządowa i administracja również nie znikają. Zachowują obowiązki prawne, odpowiedzialność budżetową i funkcję wdrożeniową. Nie przeciwstawiają jednak zbiorowo wypracowanemu rozwiązaniu samej opinii instytucjonalnej. Jeśli formalny decydent wybiera inną drogę, powinien wyjaśnić, jaka nowa informacja, ograniczenie prawne lub argument odpowiedzialności uzasadnia odejście od wspólnego wyniku poznawczego.

Od marki miasta do jego żywego stanu

Współczesne miasta dużo inwestują w wizerunek: szukają znaku, hasła, wyróżnika, identyfikacji wizualnej i kilku łatwych do komunikowania historii. Jest to zrozumiałe w konkurencyjnym środowisku turystyki, inwestycji i przyciągania mieszkańców. Taka logika niesie jednak ryzyko — złożoność miasta zostaje zredukowana do produktu, który trzeba jasno pozycjonować.

Alytus w ujęciu Teleišė opiera się temu już samą swoją strukturą. Może być jednocześnie zielony i przemysłowy, kurczący się i wygodny do życia. Te cechy nie są błędem marketingowym. Są rzeczywistością. Posthierarchiczna komunikacja miejska nie powinna próbować wygładzać tej sprzeczności. Mogłaby pokazywać, jak miasto myśli o swoich sprzecznościach i co z nimi robi.

Wtedy opowieść o mieście staje się nie początkiem strategii, lecz jej pochodną. Jeśli mieszkańcy Alytusa, eksperci, przedsiębiorstwa i instytucje zbiorowo uzgadniają, jaki przemysł daje się pogodzić z jakością życia zielonego miasta, jak należy wykorzystywać dziedzictwo przemysłowe, jakie warunki pomagają ludziom planować przyszłość w Alytusie i które eksperymenty działają, specjaliści komunikacji nie muszą już wymyślać tożsamości. Mogą opowiadać o rzeczywistym procesie wspólnego myślenia.

Najsilniejsza tożsamość miasta może być nie odpowiedzią na pytanie „kim jesteśmy?”, lecz zdolnością do wspólnej odpowiedzi na pytanie „co robimy, gdy się nie zgadzamy?”

Miasto jako podmiot zbiorowy

Spojrzenie Aušry Teleišė jest cenne dlatego, że nie redukuje już miasta do budynków, planów czy oficjalnej historii. Alytus w jej opowieści jest systemem nakładających się czasów, przestrzeni, biografii i emocji. Posthierarchia proponuje instytucjonalne domknięcie tej intuicji antropologicznej.

Jeśli miasto ma wiele warstw pamięci, nie wystarczy mu wielogłosowa ekspozycja. Jeśli ma wiele interesów, nie wystarczy publiczne wysłuchanie. Jeśli wiedza jest w nim rozproszona, nie wystarczy konsultacja ekspercka. Potrzebna jest architektura, w której wielu ludzi może systematycznie proponować, sprawdzać i oceniać alternatywy, a kompetencja jest wykorzystywana tam, gdzie jest potrzebna, bez przejmowania całej decyzji.

W takim mieście „zielone” i „przemysłowe” nie muszą już walczyć o prawo do stania się jedyną definicją Alytusa. Każde konkretne pytanie — nowa fabryka, konwersja starego zakładu, funkcja przestrzeni publicznej, polityka wobec młodych rodzin czy interpretacja dziedzictwa kulturowego — może być rozwiązywane osobno, z udziałem tych, których decyzja dotknie, oraz tych, którzy posiadają potrzebną wiedzę.

Miasto posthierarchiczne zaczyna się wtedy, gdy ludzie nie tylko opowiadają miastu swoje historie. Zaczyna się wtedy, gdy z tych historii, wiedzy i konfliktów miasto potrafi zbiorowo wytwarzać lepsze decyzje. Wtedy miasto nie szuka już tylko nowego sposobu opowiadania o sobie. Zaczyna myśleć wspólnie.

Gdy doświadczenie miasta staje się wspólną decyzją

W architekturze posthierarchicznej doświadczenie mieszkańców nie jest dodatkiem konsultacyjnym. Wchodzi do ciągłego cyklu zbiorowej decyzyjności, w którym problem formułuje się wspólnie, idee oddziela się od statusu, eksperci weryfikują rzeczywistość, a skutki wdrożonych decyzji wracają do systemu jako nowe dane.